W starej kamienicy, w dawnym przedwojennym domu kombatanta przy Placu Pocztowym 17 mieści się restauracja Winnica. Wybrałam się tam któregoś dnia z moją przyjaciółką żeby w spokoju poplotkować i szczerze mówiąc odetchnąć trochę od codzienności. Moim zdaniem Winnica jest dobra zarówno na śniadanie, obiad, kolację czy tylko zwykłego drinka. Wystrój wnętrza zdecydowanie współgra z naszym miastem, przypominają o tym motywy winorośli na szybach. We wnętrzu znajduje się także dużo fotografii przedwojennej Zielonej Góry ukazujących miejsca czasem już nieistniejące albo takie które zatraciły swój ówczesny charakter.
Menu restauracji jest tak różnorodne, że na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. W ofercie są dania z różnych krajów ale i z kuchni staropolskiej. Nowością są urządzane w lokalu spotkania pod hasłem " Co się dzieje w Winnicy" . Mile widziany jest każdy, kto chce nauczyć sie gotować czy spróbować jakiś nowych smaków. Zdarza się, że dania pomysłu klientów trafiają do menu restauracji.
Bardzo dobrym pomysłem jest otwarta kuchnia w dolnej sali, gdzie można podglądać
kucharzy przy pracy a nawet poprosić o zmodyfikowanie potrawy którą dla nas przygotowują. Winnica jest niewielkim lokalem przeznaczonym na kameralne spotkania czy przyjęcia. Oferta obejmuje również catering w dowolnie wybranym przez klienta miejscu. Karta win według mnie zaspokoi chyba gusta nawet najbardziej wybrednych, choć mnie i moją przyjaciółkę zainteresowały piwa. Obie uwielbiamy proste potrawy więc ja zdecydowałam się na placki z ziemniaków i kapusty a koleżanka zamówiła bulion grzybowy z kaczą piersią, a że zamierzałyśmy posiedzieć trochę i poplotkować dlatego nie skończyłyśmy na jednej potrawie. Drugą zamówioną przez nas potrawą był makaron z boczkiem co okazało się strzałem w dziesiątkę . Obie lubimy proste jedzenie ale panowie którzy to przyrządzają zrobili to po mistrzowsku. Prosta potrawa była prawdziwą ucztą dla mojego podniebienia.
Bardzo szkoda, że jesienna pogoda nie sprzyja siedzeniu na zewnątrz, bo ogródek otoczony winoroślami wygląda zachęcająco ale myślę, że to nic straconego gdyż lato już za pół roku. Ceny w lokalu są bardzo zróżnicowane ale świetnym pomysłem dla tych którzy lubią dobrze i w miarę tanio zjeść jest lunch, od godziny 12:00 do 15:00 serwują dwudaniowe obiady za niecałe 20 zł.
Razem z naszym zamówieniem kelner przyniósł nam również nasze piwo, skusiłyśmy się na piwo z browaru w Witnicy i na czeski Primator. Dania pachniały smakowicie i oczywiście podzieliłyśmy sie nimi. Moje placki polane sosem grzybowym rozpływały się w ustach a jej bulion miał niesamowity zapach i smak..... mieszaniny leśnych grzybów i mięsa
Dużym plusem lokalu jest kącik zabaw dla dzieci oraz możliwość spróbowania wina zzielonogórskich winnic. Zielona Góra jest stolicą polskiego wina już od kilkuset lat i choć miasta nie otaczają już ogromne winnice to jednak w ostatnich latach powstają wokół miasta małe winnice. W lokalu oprócz rodzimych win można wypić wino chilijskie, australijskie, włoskie, hiszpańskie czy francuskie.
Restauracja jest dwupoziomowa a klienci mogą z góry obserwować jak przygotowuje sie posiłek. Cały czas miałyśmy w zasięgu wzroku kuchnię i kucharzy ( równie apetycznych jak potrawy które przygotowują ), całe szczęście że byłyśmy tam bez naszych panów , bo mogli by poczuć się zazdrośni o nas Dużym mankamentem jak dla mnie jest możliwość palenia w lokalu bo uważam, że palenie nie idzie w parze z jedzeniem
Najedzone i „opite" ( oczywiście z umiarem ) wyszłyśmy z restauracji z mocnym postanowieniem powrotu i kolejnego babskiego spotkania.
"Winnica" jest miła, przyjazna, skromna i czuje sie że jest po to by nas gościć i rozpieszczać.







